mikrofon5555

Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol. 2

Tydzień za mną. Co słychać w eterze? Po pierwsze nie wiem jak długo pożyję w biznesie handlu informacją. Wczoraj skończył się tydzień próbny. Tymczasowo więc nie przyzwyczajam się do myśli stania się super reportażystą. Po drugie i ważniejsze – wczoraj był jeden z lepszych dni tego roku. Nie kobiety, nie hajs, nie koks. Ursynalia! Mam taki sam zakres ruchów szyją, jakbym miał kołnierz ortopedyczny, a na moich plecach znajdują się podejrzane czerwone pręgi i odcisk buta. A to dopiero preludium przed tym, co będzie za jakieś dwa lata, jak festiwal odbije się po spektakularnym upadku sprzed dwóch lat.

Wracamy nazad do tematu. Miałem powiedzieć jak wygląda sonda i z czym to się je. Zasadniczo wyglądało to mniej więcej tak, że podeszła do mnie kierowniczka newsroomu i zagadnęła mnie, czy „mistrz” nie chciałby czego nagrać. To był dzień matki, więc dostałem wdzięczny temat. Nie, to nie było banalne „czego byś życzył wszystkim matkom”, ale coś weselszego. Łaziłem po Nowym Świecie i pytałem się mężczyzn dlaczego chcieliby zostać matką. Kurna. Świetnie. Na dodatek to była godzina 12:20. Chodziliście kiedyś o tej godzinie w dzień roboczy po Śródmieściu? Oprócz nielicznych studenciaków i kilku matek z dziećmi bez żywej duszy. Raz na jakiś czas jakiś pingwin w garniturze. Oczywiście bez czasu na zniżanie się z poziomu bankiera do prostego dziennikarza. Po 45 minutach nieobecności udało się zebrać kilka „dźwięków”, jak to nazywają. Na jednym z nich jakiś koleś sobie życzył takiej śmierci, jak jego matka. Meh.

konferencja-prasowa

Kiedy indziej, bo w piątek zostałem wysłany do świeżo co otwartego Narodowego Instytutu Audiowizualnego na Służewiu (poloniści będą skwierczeć jak świeża cebulka i bekon na porządnie namaślonej patelni, że pisze się Służewie. Drodzy poloniści. Dyplomatycznie powiem, że mylicie się). Wchodzę. Mówię, że mam akredytację (czy miałem, to nie wiem). Wchodzę do sali, a tam kilka zespołów reporterskich, dźwiękowcy. Wszyscy się krzątają i złorzeczą na jakość dźwięku. A przy okazji ubrani w marynareczki, buty z niewiadomo jakiej skóry, włosy ulizane jak ta lala. No cóż, różnymi ścieżkami chodzi ludzki los. A ja – skóra, koszulka Ursynaliów z 2012 roku, podarte krótkie spodenki. Idealny kamuflaż. Po wystąpieniu jakiś ważnych osób wszyscy wyrywają dyktafony z kostki rozdzielczej i tratują się, by zadać kilka małoistotnych pytań gościom. W sumie, tak samo działają radio i telewizja. Proces powstawania informacji przebiega bardzo prosto i sympatycznie. Trzeba na sam początek odpowiedzieć na pytanie, czy jesteśmy w stanie dotrzeć do miejsca wydarzenia. Jeśli nie, to czekamy na informację z dzienników internetowych lub serwisu Polskiej Agencji Prasowej. Jeśli da się, to mniej lub bardziej załatwia się akredytację, wysyła jegomościa. On zbiera suche dźwięki i potem zadaje takie same pytania, których odpowiedzi padły już w trakcie konferencji prasowej. Potem magicznie zostają obrobione i przyłączone do pliku tekstowego. Kwestie stosunkowo często zdarzają się błyskotliwe i jednocześnie odpowiednio lakoniczne. Nie ma miejsca na literackie wywody – każda sekunda musi być rozpisana. Ciężko orzec, czy to obiektywnie dobre, czy nie, ale jak słychać skuteczne. A przewaga efektywności nad efektownością cechuje zarówno telewizję, jak i radio. Oczywiście są rozmowy z ciekawymi ludźmi, ale to już nie reporterka. Z resztą podejrzewam, że to już koncepcja własnej audycji, a żeby osiągnąć ten poziom trzeba naprawdę bardzo się postarać. Bardzo bardzo.

Żeby miło zakończyć mogę napomknąć, że udało się znaleźć news, który zrobił małą furorę na szóstym piętrze. Okazuje się, że do niedawna w północno zachodniej części Islandii obowiązywało prawo nakazujące zabić każdego Baskijczyka, który pojawił się na linii wzroku. Biedni żeglarze.

Tyle na dziś. Fiolka z weną stoi pusta. Już nic z niej nie uda mi się wylać na wirtualne kartki.

Bis bald!

Jedna myśl nt. „Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol. 2”

  1. To jest tak ciekawie napisane, tak dobrze się to czyta… Że aż przykro się robi, bo tak mało osób odwiedza te progi :x

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.