chappie

Chappie, czyli o tym, jak obronię Blomkampa

Neil Blomkamp jest moim zdaniem jednym z najbardziej niedocenionych współczesnych reżyserów. Czy jest to powodem pierwszego świetnego filmu (Dystrykt 9) po którym ludzie, a zwłaszcza Ci wypowiadający się na te tematy, za wysoko ustawili poprzeczkę by niedoświadczony reżyser mógł przeskoczyć? A może ludziom spodobał się styl Blomkampa w wersji light (tak, w Dystrykcie 9), gdyż następny film – Elizjum nie był tak dobrze przyjęty. Tam Neil dał popis swojej wyobraźni i świata, jakiego ludzie się nie spodziewali i pewnie nie zrozumieli. Tak, czy inaczej, ten wesoły reżyser jest najwyraźniej skazany na gorsze oceny i następuje pytanie: kto się pierwszy ugnie? Blomkamp poprzez zmianę koncepcji swoich filmów, czy producenci, a przede wszystkim krytycy? Co prawda zawsze zostaje opcja numer 3: Blomkampowi kończą się pieniądze i czy tego chce, czy nie, kończy ze „swoimi” filmami. Kończąc wstęp, ostrzegam, że Blomkampa adoruję i jego filmów skrzywdzić nie pozwolę.

Tak jak Elizjum, Chappie to rozwinięcie pomysłu zaprezentowanego w Dystrykcie 9. Co prawda jest to zrobione trochę inaczej, lecz o tym za chwilę. Na tę chwilę skupmy się jeszcze na moment na twórczości Blomkampa, czyli na wspomnianych już dwóch filmach. W każdym z nich Blomkamp prezentuje problemy współczesnego świata oraz problemy egzystencjonalne – wbrew pozorom są to filmy głębsze niż Szybcy i Wściekli, czy Listonosz Pat i zaginiony list z emeryturą dziadka, który za takie pieniądze miesięcznie już dawno powinien się przekręcić (tak, jest taki film). W Dystrykcie 9 poruszony został problem biedy – te wesołe krewetki to kosmici, lecz również biedacy mieszkający w slumsach Johannesburga. Ten statek wiszący nad miastem to widmo biedy, która nie znika od lat. Pokazane jest również działanie władz – nie wprowadzamy ich do społeczeństwa, tylko won za miasto tam zdychać. Ja rozumiem, że nie wszyscy załapali, bo były inne fajne sceny – wszyscy u mnie w szkole mówili o wyrywaniu paznokci (jaka szkoła, tacy ludzie). W takim razie przejdźmy do Elizjum – przyznaję, słabszego filmu, lecz tutaj rozdział biednych i bogatych oraz brak sprawiedliwości na świecie jest dobitnie przekazany. Nie zapominajmy o najważniejszym wątku – poświęceniu jednostki za całą ludzkość. W tym przypadku oczywiście też to wszystko umknęło, bo „patrzcie, jakie roboty WOW LOL OMG ROTFL LMAO…”. Ok, definitywnie koniec wstępu.
Chappie to film osadzony w niedalekiej przyszłości w Johannesburgu. Policja do walki z zorganizowaną przestępczością zaczęła używać robotów, które są wyjebane wyjechane w kosmos: strzelają, gadają, biegają i śpiewają. No po prostu cud, miód i orzeszki – przestępczość w tym mieście jest w opłakanym stanie, a policja się cieszy, bo tak, jak nic nie robiła, tak nic nie robi, ale teraz ma na to jeszcze przyzwolenie. W międzyczasie poznajemy głównych bohaterów: przestępców: Ninja i Yolandi oraz gościa, który całe te roboty wymyślił, zaprogramował i w ogóle taki z niego chłop, że hej – Deona Wilsona. Oczywiście Deon nie osiadł na laurach – skończył w firmie produkującej jego roboty jako taki pan od robotów, jak coś się naprawdę złego dzieje oraz główny wróg innego inżyniera, który jest takim szajbusem chodzącym z bronią po biurze (a właśnie, że nie ‘Murica, tylko ‘Aussie). Po godzinach nasz kolega Deon programuje w domu coś, co ma być pierwszą sztuczną świadomością, ale szefowa się nie zgadza na wprowadzenie kodu do robotów. Przy okazji jeden z robotów zostaje uszkodzony. Te dwa zdarzenia otwierają drogę do pięknie opowiedzianej historii o byciu innym, samookreśleniu, świadomości i pierwotnemu dobru, które jest w każdym z nas, jednak przez wieki zapomniane i schowane gdzieś pod warstwą chciwości i zła.
Jeszcze przed pójściem do kina byłem bardzo niepewny wyboru Blomkampa dotyczącego aktorów – role przestępców dostali muzycy z południowoafrykańskiego zespołu Die Antwoord, czyli najbardziej porypani ludzie w świecie muzyki (jak nie wiecie kto to, to przekonajcie radiowęzeł, by ich puścił na przerwie… długo po takiej akcji nie podziała). Jakkolwiek dziwny byłby ten pomysł, to wbrew pozorom wszystko zadziałało. Po pierwszych piętnastu minutach nienaturalnych ruchów i dziwnej mimiki twarzy wszystko zaczyna się zgrywać, a nasi weseli naturszczycy grali dobrze (może pomogło bycie porypanym, ja tam nie wiem). Co do reszty realizacji i aktorów – co tu marudzić, było ok. No chyba, że mówimy o Sharlto Copleyu, który podłożył głos Chappiemu (jak coś, to ten robot tak ma na imię (nie mam pojęcia kto to będzie czytał, więc wolę się upewnić)). Copley to ulubiony aktor Blomkampa i zdecydowanie najlepszy głos, jaki robot mógł dostać. Może on wzruszać, rozśmieszać i w ogóle same ochy i achy. Johannesburg jako plan filmowy oczywiście odkrył przed nami kolejne swoje ciemne sekrety. Minusem filmu jest jakieś dziesięć minut w środku, kiedy Blomkamp próbuje połączyć opowiedzianą już historię z ostateczną rozpierduchą. Dla marud – to tylko dziesięć minut, dla innych marud – będziecie mieli to wynagrodzone. Wiem, że niektórych może drażnić niestandardowe zakończenie filmu. Krótki komentarz do tego: niestandardowe nie oznacza złe, a w przypadku Blomkampa niestandardowe to pierwsze, czego powinniśmy się spodziewać.

Chappie nie jest filmem łatwym, jednak jest to film dla wszystkich – scen takich, jak w Elizjum i Dystrykcie 9 jest wiele. Błagam was jednak, dajcie szansę Blomkampowi na realizację kina innego w science fiction. Kino autorskie ma się dobrze wszędzie indziej, tylko nie w s-f. Mogę rzucać sloganami, że jest on nowym Ridleyem Scottem, w czym jest jakaś prawda (Blomkamp ma się wziąć za kolejnego Obcego), ale nie przesadzajmy już. Jest to dobry reżyser, a Chappie to dobry film. I kropka.

Ps: kłamałem na temat filmu o Listonoszu Pacie oraz śpiewaniu. Deal with it.
Pps: filmu już chyba nie ma w kinach,fakt, ale jest wciąż świeży.
Deal with dealing with it.
CzłowiekPR

Jedna myśl nt. „Chappie, czyli o tym, jak obronię Blomkampa”

  1. ;_; Okłamałeś mnie z Listonoszem Patem… A ja Ci ufałem i nawet uradowany zacząłem przeszukiwać Internety, by go znaleźć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.