49d9b433-a0d8-4639-94ff-71c129947023

Niby bombowo, ale głowy nie urywa

Marhabaan wszystkim! Gotowi na kąsek literatury? Zapraszam!

Do Uległości Houellebecq’a podchodziłem bardzo optymistyczne – specjalnie zamówiona u świętego Mikołaja, świeża, pachnąca, z estetyczną oprawą. Nawet polecana przez darmowe studenckie pisemko znalezione w BUWie. Ponoć całkiem głośna i poruszająca współcześnie istotne tematy. Co mogło pójść źle?

Zanim odpowiem na to pytanie gwoli ścisłości – krótka notka o autorze. Michel Houellebecq – francuski pisarz i eseista o niespisywalnym nazwisku, czyta się /wɛlˈbɛk/. Autor między innymi Możliwości wyspy i Mapy i terytorium. Podejmuje tematy palące i aktualne, jak współczesne konflikty rasowe, religijne, czy seksturystyka. Jak się miewa więc Uległość? Co ciekawe wydanie książki do druku zbiegło się z ubiegłorocznymi zamachami na redakcję pisma Charlie Hebdo. Główny bohater – krążący wokół kryzysu wieku średniego profesor jednej z paryskich uczelni wyższych. Do tego średnio wylewny dekadent na miarę swoich czasów. Z średnim zaciekawieniem obserwuje zmienną scenę polityczną i społeczną. A się dzieje, bo miejscem akcji jest głównie Francja, a raczej jej wizja za kilka lat. Nikomu nie trzeba mówić dwa razy jakie są prognozy dla tego kraju – różne. W pewnym momencie François (bo to z jego perspektywy poznajemy świat) z konieczności zaczyna się stykać z nową, co tu dużo mówić – islamską wersją swojej ojczyzny roku pańskiego 2022. Urodzony cynik i malkontent zostaje zmuszony do przystosowania się do dynamicznie zmieniających się realiów, będzie próbował znaleźć w tych zmianach swoje miejsce, może nawet stabilizację. Ale, ale. Nie będę zdradzał więcej. Pora na ciut bardziej osobiste podejście.

fresque-hijab-france-source-france24

Z reguły czyta się przyjemnie. W pewnym momencie jednak zauważa się, że jakiś ciąg zdarzeń wydaje się cholernie tendencyjny. Jakby się szło prowadzonym na siłę przez jakiegoś uczynnego młodzieńca przez przejście dla pieszych. Od połowy, po wprowadzeniu w specyfikę środowiska czułem, że decyzje podejmowane przez bohatera były takie jakieś… sflaczałe, przewidywalne. Nie wydaje mi się to jednak aż tak celowym, czy może świadomym wyborem autora. Na książkę akcji, czy do poczytania do poduszki raczej zbyt słabe i bezwiedne. A na arcydzieło literackie świadczące o oryginalności pomysłu? No raczej też nie. Świetnie się wpisuje w dzisiejszą kulturę jako zbitek niezgrabnie zszytych starszych motywów. Coś jak wzięcie części „Nie-boskiej komedii”, „Nowego wspaniałego świata”, przeciętnej jakości beletrystyki i „Dżumy”. Może nawet jeszcze „Siódmej pieczęci”. Coś ewidentnie uderza w ton zmian społecznych. Brakuje temu czemuś jednak jakiejś siły oddziaływania na wyobraźnię i emocje. Nie twierdzę, że opisy miejsc, poczynań, czy myśli są drętwe, nie! Rozchodzi się raczej o to, że jeśli autor chciał pokazać beznadzieję i beznamiętność bohatera, to niestety cała treść też jest taka; przy czym odniosłem wrażenie, że Houellebecq mógł chcieć nam dać jakieś przesłanie. Przy nijakości jest to na wskroś trudne do osiągnięcia.

Więc co z Uległością? Moim zdaniem tematyka jest jak najbardziej żywotna (powszechne zblazowanie Zachodu), jej ujęcie jest jak najbardziej zachęcające, jednak tchnie taką beznamiętnością i przewidywalnością, że aż smutno mi, Boże. Nie odradzam jednak przed czytaniem! Da się nią całkiem skutecznie zabijać czas. Ale! Przy takim potencjale dla mnie to niestety głębokie rozczarowanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.