maxresdefault

#015 HOWARD SHORE

Pamiętacie scenę z Powrotu Króla, kiedy to Rohirrimowie przybyli na odsiecz Gondorowi? Théoden wykrzykuje kilka motywujących słów („ŚMIERĆ!!! ŚMIERĆ!!!”), po czym następuje wjazd konnicy w orków niczym (+18). Ogólnie, jedna wielka rzeź. Jedna z najzajebistszych scen w historii kina. No ale, ale… Ciśniemy replay i wyłączamy dźwięk. To już nie to samo, prawda? No właśnie… Przed Państwem Howard Shore, ten, który tchnął magię w legendarne Śródziemie.

Władca Pierścieni zawdzięcza swój niepowtarzalny klimat głównie muzyce Howarda Shore’a

Pochodzi z Kanady (to gdzieś na wschód od Mordoru, c’nie?) i ma 69 lat. Edukację muzyczną pobierał w Bostonie, a później zaliczył krótki epizod w zespole Lighthouse. Jego debiut filmowy (oczywiście chodzi o skomponowaną muzykę) miał miejsce we „Wściekłości” Davida Cronenberga. Nie był wtedy zupełnym świeżakiem, gdyż acz ponieważ wcześniej tworzył do programu telewizyjnego „Saturday Night Live”. Pierwszą poważną nagrodę zgarnął za muzykę do filmu „Ed Wood” –  od Stowarzyszenia Krytyków Filmowych z Los Angeles. Shore jest także laureatem Grammy, Gotham Award, Saturn Award oraz Genie Award. Zgarnął trzy Oscary (wszystkie za Władcę Pierścieni), a także dwa Złote Globy (Aviator i Powrót Króla). Muzykę Howarda Shore’a możemy także usłyszeć w takich dziełach jak: „Milczenie Owiec”, „Pani Doubtfire” oraz „Hobbit”.

Za Powrót Króla otrzymał dwa Oscary: za najlepszą muzykę oraz piosenkę – Into The West

Na koniec ciekawostka: Zaraz po koronowaniu, Aragorn szukał w tłumie Howarda Shore’a. Chciał mu oddać pokłon, w podzięce za tak wspaniałe dzieła muzyczne. Niestety, nie udało mu się to, i żeby nie wyjść na debila, pokłonił się przed ostatnimi sensownym osobami, które znalazł wśród plebsu – byli to Sam, Frodo, Merry i Pippin.

#potwierdzoneinfo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.