Wszystko co napisał: Franz van Aaagh

Niby bombowo, ale głowy nie urywa

Marhabaan wszystkim! Gotowi na kąsek literatury? Zapraszam!

Do Uległości Houellebecq’a podchodziłem bardzo optymistyczne – specjalnie zamówiona u świętego Mikołaja, świeża, pachnąca, z estetyczną oprawą. Nawet polecana przez darmowe studenckie pisemko znalezione w BUWie. Ponoć całkiem głośna i poruszająca współcześnie istotne tematy. Co mogło pójść źle? Czytaj dalej Niby bombowo, ale głowy nie urywa

Jak biec przez dżunglę i nie mieć podziurawionych stóp

To był piątek…

Ciemno, księżyc świecił niemożebnie, atmosfera iście romantyczna…

Więc w towarzystwie siebie, siebie oraz miski popcornu postanowiłem obejrzeć „Apocalypto” Mela Gibsona. Jeśli ktoś lubi pola bezgłowych ciał, groteskowe fryzury i klimaty rodem z „Jądra ciemności”, to polecam całym swoim sobą. Wraz z głową. Czytaj dalej Jak biec przez dżunglę i nie mieć podziurawionych stóp

Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol. 2

Tydzień za mną. Co słychać w eterze? Po pierwsze nie wiem jak długo pożyję w biznesie handlu informacją. Wczoraj skończył się tydzień próbny. Tymczasowo więc nie przyzwyczajam się do myśli stania się super reportażystą. Po drugie i ważniejsze – wczoraj był jeden z lepszych dni tego roku. Nie kobiety, nie hajs, nie koks. Ursynalia! Mam taki sam zakres ruchów szyją, jakbym miał kołnierz ortopedyczny, a na moich plecach znajdują się podejrzane czerwone pręgi i odcisk buta. A to dopiero preludium przed tym, co będzie za jakieś dwa lata, jak festiwal odbije się po spektakularnym upadku sprzed dwóch lat. Czytaj dalej Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol. 2

Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol.1

Nie wiem, czy wiecie z jakim obrzydzeniem siadam do tego tekstu. Coś czuję, że ta fucha skutecznie odrzuci mnie od komputera na dobre. A przynajmniej na jakiś czas. Bo w ogóle to, co tu się dzieje? Generalnie, to od równo tygodnia nie jestem zobowiązany żadnym regulaminem nakazującym obnoszenie się po szkole z kulturą pod groźbą skargi do rodzicieli. Jestem jednym z tych szczęśliwców, którzy już w procesie „edukacyjnym” Batorego nie uczestniczą. Ufff.

Do rzeczy, bo znów zgubiłem wątek. Czytaj dalej Zapiski z dwunastu metrów nad poziomem bruku vol.1